Dlaczego początkujący jeździec powinien rozumieć działanie strzemion
Strzemiona jako „drugi punkt podparcia” i wsparcie dla równowagi
Strzemiona są dla początkującego czymś w rodzaju dodatkowego stabilizatora. Pierwszy raz w siodle to nowe wrażenia: koń się porusza, środek ciężkości pracuje inaczej niż na ziemi, ciało napina się odruchowo. W takim momencie dwa solidne punkty podparcia pod stopami dają poczucie bezpieczeństwa, ale też realnie pomagają utrzymać równowagę.
Technicznie rzecz biorąc, strzemiona przejmują część obciążeń, które normalnie musiałby przejąć sam dosiad (pośladki, uda, mięśnie głębokie tułowia). Jeśli ich długość jest choćby o kilka dziurek nietrafiona, środek ciężkości jeźdźca przesuwa się do przodu lub do tyłu, a miednica ustawia się nienaturalnie. Kończy się to sztywnym siedzeniem albo „wieszaniem się” na wodzach, żeby się nie przewrócić.
U początkującego, który nie ma jeszcze odruchów równoważnych w siodle, prawidłowa długość strzemion jest często ważniejsza niż rodzaj siodła. Dobrze ustawione puśliska pomagają od razu przyjąć w miarę poprawną pozycję, bez „siłowania się” z własnym ciałem i ruchem konia.
Jak strzemiona wpływają na naukę dosiadu i poczucie ruchu konia
Dosiad (sposób siedzenia i przenoszenia ciężaru w siodle) buduje się miesiącami, ale już na pierwszej jeździe można ułożyć dobre lub złe nawyki. Strzemiona działają jak „ramka”, która albo pomaga ustawić ciało w osi, albo je skręca i blokuje.
Gdy strzemiona są za długie:
- jeździec zaczyna „szukać” ich palcami, wyciąga stopę w dół, gubi oparcie,
- uda i kolana odklejają się od siodła, pojawia się wrażenie „ślizgania się” po siodle,
- miednica często leci do tyłu, co pogłębia „fotę na kanapie” – siedzenie na kości krzyżowej zamiast na guzach kulszowych.
Gdy strzemiona są za krótkie:
- kolana wędrują pod brodę, kąt w stawie kolanowym jest zbyt ostry,
- jeździec staje w strzemionach jak w schodach, odrywa pośladki od siodła przy każdym ruchu,
- tułów pochyla się za bardzo do przodu, środek ciężkości ucieka, łatwo o „lot boczny” przy mocniejszym szarpnięciu konia.
W obu przypadkach mózg przestawia się z trybu „czuję ruch konia i reaguję elastycznie” na tryb „bronię się przed upadkiem”. A to kompletnie zaburza naukę dosiadu i wyczucie równowagi. Dobrze dobrane strzemiona pozwalają przestać myśleć o samym utrzymaniu się w siodle i zacząć czuć rytm kroków konia.
Co faktycznie dzieje się na pierwszej lekcji i czego zwykle brakuje
Standardowy scenariusz: instruktor ustawia konia przy podwyższeniu, trzyma wodze, mówi „nogę do strzemienia, druga nad zadem, siadaj” i szybkim ruchem przepina puśliska. Pada zdanie typu „dobra, powinno być ok”. Rzadko kto tłumaczy, dlaczego ta długość jest akurat taka i co jeździec ma czuć w nodze.
U wielu początkujących rodzi to dwa problemy:
- brak świadomości, że długość można i trzeba korygować w trakcie jazdy (np. kiedy zaczynają ćwiczyć kłus anglezowany),
- panika, gdy w czasie jazdy stopa wysunie się ze strzemienia i nie wiadomo, czy lepiej ją „szukać”, czy raczej zostawić i jechać chwilę bez.
Świadomość, jak to działa, daje przewagę: można spokojnie poprosić o korektę, zamiast się męczyć, zaciskać uda i budować złe wzorce. Rozumiejąc proste zasady, szybko widać, że instruktor nie robi magii, tylko logikę biomechaniki i bezpieczeństwa.
Mit „wieszania się na strzemionach” a realna rola dosiadu
Częsty błąd myślowy początkujących: „skoro mam strzemiona, to się na nich utrzymam”. To prowadzi do odruchowego „stania w strzemionach” i napinania łydek jak przy wspinaniu się po drabinie. Efekt:
- sztywne kolana i kostki, brak amortyzacji, każde szarpnięcie konia idzie prosto w kręgosłup,
- oderwany kontakt ud z siodłem, miednica nie pracuje z ruchem konia,
- napięcie w górze ciała, łapanie równowagi rękami na wodzach lub na przednim łęku siodła.
Prawidłowo dosiad pozostaje głównym punktem równowagi, a strzemiona są tylko wsparciem – jak lekkie podparcie na poręczy, a nie jak lina ratunkowa. Ciężar ciała rozkłada się przede wszystkim w miednicy i udach, a w strzemionach „waży się” jedynie część masy, głównie przy przejściach, anglezowaniu czy półsiadzie.
Kto od początku zrozumie, że strzemiona nie są „podłogą”, tylko platformą do amortyzacji i precyzyjnego działania łydką, dużo szybciej złapie stabilny, spokojny dosiad – nawet jeśli na początku wymaga to ćwiczeń w stępie bez strzemion.

Budowa strzemion i puślisk – jak to jest zrobione i po co
Elementy strzemienia: rama, stopka, oczko
Typowe strzemię składa się z trzech podstawowych części:
- Rama (jarzmo) – metalowa lub kompozytowa obręcz, która utrzymuje kształt strzemienia. Kształt ramy wpływa na stabilność stopy oraz możliwość szybkiego wysunięcia nogi.
- Stopka (podeszwa strzemienia) – miejsce, na którym spoczywa stopa. Zwykle ma gumową lub antypoślizgową wkładkę z wypustkami, które zapewniają przyczepność.
- Oczko na puślisko – górny element strzemienia, przez który przechodzi puślisko. Kąt ustawienia oczka ma znaczenie dla tego, jak strzemię się obraca i jak łatwo odszukać je nogą.
Dla początkującego kluczowe są szerokość stopki i rodzaj wkładki. Za wąska stopka zwiększa ryzyko, że stopa „przeskoczy” za daleko do środka i zakleszczy się przy ewentualnym upadku. Szeroka, płaska stopka z wyraźną wkładką gumową daje stabilne, przewidywalne oparcie.
Rodzaje strzemion spotykane na jeździe rekreacyjnej
W szkółkach najczęściej pojawia się kilka typów strzemion. Każde działa trochę inaczej, zwłaszcza w sytuacji awaryjnej:
- Strzemiona klasyczne (stalowe) – ciężkie, stabilne, trudno je „przekręcić” stopą. Dają bardzo wyczuwalne oparcie. Minusem jest brak elementów bezpieczeństwa – jeśli stopa wpadnie za głęboko, ryzyko zakleszczenia jest realne.
- Strzemiona „bezpieczne” z gumą po boku – jeden bok ramy zastąpiony jest elastyczną lub łatwo wypadającą taśmą/gumą. Przy silnym szarpnięciu w dół guma powinna się wypiąć, uwalniając stopę. Dla początkujących to rozsądny wybór.
- Strzemiona kompozytowe – lżejsze, często szersze, z dobrą wkładką antypoślizgową. Dają dobry komfort, ale przy bardzo lekkich modelach początkujący bywa zaskoczony „lataniem” strzemion przy podnoszeniu nogi do wsiadania.
Niezależnie od typu, zasada bezpieczeństwa jest ta sama: stopa ma być w strzemieniu płytko, a rama nie może „ściskać” buta. Jeśli w szkółce dostajesz bardzo wąskie strzemiona do grubych butów, zwróć uwagę instruktorowi – to nie jest drobiazg, tylko realny czynnik ryzyka.
Puśliska – taśmy, które regulują długość strzemion
Puśliska to paski (skórzane lub z tworzywa) łączące strzemiona z siodłem. Ich konstrukcja jest prosta, ale sposób użycia decyduje o tym, czy uda się ustawić prawidłową długość:
- Długość robocza – regulowana za pomocą dziurek i sprzączki. Różnica jednej dziurki to zwykle 2–3 cm. Dla początkującego nawet pojedyncza dziurka jest odczuwalna.
- Sprzączka – zapinana najczęściej na wysokości łydki lub uda (w zależności od typu puślisk i siodła). W siodłach rekreacyjnych sprzączka bywa schowana pod tybinką (zewnętrzną klapką siodła), tak aby nie uciskała nogi.
- Sposób mocowania – górny koniec puśliska zahacza się na tzw. zamku puśliskowym w siodle, a następnie przeprowadza przez prowadnice pod tybinką lub na jej wierzchu.
W nowoczesnych siodłach zamki puśliskowe bywają otwarte (przy mocnym szarpnięciu puślisko może się wypiąć), co jest kolejnym elementem bezpieczeństwa. Dla początkującego ważne jest, by ktoś doświadczony sprawdził, czy puśliska są poprawnie założone – odwrócone lub skręcone mogą uniemożliwić precyzyjną regulację i powodować bolesne otarcia na nodze.
Pozycja zamków puśliskowych a środek ciężkości jeźdźca
Zamki, do których przypina się puśliska, nie są przypadkowo umieszczone. Przy siodłach ujeżdżeniowych są zazwyczaj nieco bardziej do przodu, przy skokowych – wysunięte tak, by umożliwić krótsze strzemiona i półsiad nad skokiem. Z punktu widzenia początkującego ma to prostą konsekwencję: różne siodła „wymuszają” inne ustawienie nogi.
Jeżeli jeździsz rekreacyjnie na kilku koniach z różnym sprzętem, nie ma sensu „pamiętać” swojej długości w dziurkach. Ważniejsze jest subiektywne odczucie:
- czy łatwo utrzymać linię ramię–biodro–pięta, siedząc w równowadze,
- czy kolano nie „ucieka” do przodu lub do tyłu względem najgłębszego punktu siodła,
- czy w kłusie jesteś w stanie anglezować bez szarpania się na wodzy i bez „spadania” z powrotem w siodło.
Te odczucia w praktyce powiązane są z tym, jak daleko od środka ciężkości siodła znajdują się zamki puśliskowe i jak długość puślisk kompensuje (lub nie) takie ustawienie.
Materiał, szerokość i przyczepność – drobiazgi, które robią różnicę
Szerokość stopki i rodzaj wkładki w strzemieniu wpływają bezpośrednio na poczucie stabilności. W typowej rekreacji:
- wąskie, śliskie stopki sprzyjają wysuwaniu się stopy, zwłaszcza gdy pada deszcz lub but ma gładki spód,
- szerokie, gumowe wkładki dają mocny „chwyt”, ale jeśli stopa wpadnie za głęboko, trudniej ją szybko wysunąć.
Dobre strzemiona rekreacyjne dla początkujących mają wkładki z średnią przyczepnością – stopa nie „ujeżdża” na boki, ale też nie przykleja się na tyle, by nie dało się jej skorygować. Przy pierwszej jeździe warto świadomie spojrzeć pod but: czy bieżnik faktycznie współpracuje z wkładką, czy raczej ją „gryzie”.
Jak strzemiona przenoszą ciężar – prosta biomechanika w praktyce
Środek ciężkości i linia „ramię–biodro–pięta”
Wyobraź sobie pionową linię przechodzącą przez środek barku, środek biodra i piętę, gdy siedzisz w siodle z luźnymi wodzami, w spokojnym stępie. To jest podstawowa linia równowagi jeździeckiej. Strzemiona i ich długość powinny umożliwić przyjęcie tej linii bez napinania mięśni do granic możliwości.
Jeżeli strzemiona są:
- za długie – pięta wypada za linię, ciało „wisi” do tyłu, barki cofają się, a jeździec często łapie się grzbietu konia udami jak imadłem,
- za krótkie – pięta ląduje przed linią biodra, barki lecą do przodu, pośladki odsuwają się od najgłębszego punktu siodła.
W obu przypadkach tracisz możliwość neutralnego, sprężystego siedzenia, w którym mięśnie pracują w połowie zakresu, a nie na skraju rozciągnięcia lub skurczu. Strzemiona mają jedynie „podawać” stopie punkt podparcia w takim miejscu, by ta linia była naturalna.
Balans między dosiadem a oparciem w strzemionach
Najzdrowsza dla konia i najbezpieczniejsza dla człowieka konfiguracja to taka, w której środek ciężkości jeźdźca „opiera się” o siodło, a nie o strzemiona. Technicznie oznacza to, że:
- miednica leży w najgłębszym punkcie siodła,
- uda przylegają miękko, ale nie ściskają konia jak imadło,
- stopa w strzemieniu jest tylko stacją pośrednią dla siły z góry (z biodra i uda), a nie głównym „fundamentem”.
Jeżeli większa część ciężaru spoczywa w strzemionach, koń odczuwa to jako silniejszy nacisk w okolicach łopatek – ciężar przenosi się bardziej na przód niż na środek grzbietu. Efekt: skrócony krok przodem, usztywnienie szyi, utrudnione podstawienie zadu. Dla początkującego objawia się to tym, że koń „nie chce iść do przodu”, mimo że wszystko jest „poprawnie”.
Z drugiej strony całkowite ignorowanie strzemion, czyli jazda „jak w fotelu”, powoduje bujanie tułowia i brak amortyzacji. W kłusie bez świadomego oparcia w strzemionach siły pionowe idą prosto w kręgosłup jeźdźca i w grzbiet konia. Optimum jest gdzieś pośrodku: ciężar bazowo na miednicy, a strzemiona przejmują krótkie piki obciążenia przy ruchu.
Jak rozpoznać nadmierne „stanie” w strzemionach
Kilka objawów łatwo wychwycić nawet na pierwszej jeździe. Jeśli przy:
- przejściu do kłusa kolana „wypychają” się do przodu, a pośladki unoszą się z siodła nawet wtedy, gdy nie anglezujesz,
- w zakręcie czujesz, że „stawiasz się” mocniej na zewnętrznym strzemieniu zamiast lekko zgiąć biodro,
- po kilku minutach jazdy bolą Cię przede wszystkim przednie części ud i mięśnie piszczelowe (przód łydki),
to sygnał, że za bardzo „stajesz” w strzemionach, zamiast traktować je jak sprężyste wsparcie. Z biomechanicznego punktu widzenia noga blokuje się w kolanie i kostce, a amortyzacja przestaje działać.

Dobór długości strzemion – praktyczne metody dla początkujących
Pomiar „z ziemi” – szybki punkt wyjścia
Przed wsiadaniem instruktor zwykle dopasowuje długość strzemion „na oko” lub z użyciem prostego pomiaru. Klasyczny sposób:
- Stań przy siodle twarzą do bokiem konia.
- Chwyć koniec puśliska (ze strzemieniem) i przyłóż swoją dłoń do zamka puśliskowego.
- Rozciągnij puślisko wzdłuż wyciągniętej ręki – <strongstrzemię powinno sięgać do pachy lub nadgarstka, w zależności od budowy ciała.
To tylko wartość startowa. Po wsiadaniu długość trzeba zwykle skorygować o 1–2 dziurki, bo:
- inna jest relacja długość ręki / długość nogi u każdej osoby,
- różne siodła mają inaczej umieszczone zamki puśliskowe.
Korekta z siodła – „dotknij piętą brzucha konia”
Po wsiadaniu przydatny jest prosty test statyczny:
- usiądź głęboko w siodle, puść wodze na chwilę lub trzymaj je bardzo delikatnie,
- wyjmij stopy ze strzemion, pozwól nogom swobodnie opaść,
- następnie zegnij kolana i unieś lekko golenie, tak jakbyś chciał dotknąć piętą brzucha konia.
Jeżeli w tej pozycji strzemiona:
- znajdują się na wysokości kostki lub minimalnie powyżej – to zwykle dobra długość dla jazdy rekreacyjnej w ujeżdżeniowym dosiadzie,
- są wyraźnie poniżej kostki – będą za długie, zaczniesz „wyciągać” palce w dół,
- wypadają powyżej połowy łydki – prawdopodobnie są za krótkie i wymuszą mocne zgięcie kolana.
Subiektywne „czujniki” dobrej długości
Nawet najbardziej „techniczna” metoda nic nie da, jeśli ciało sygnalizuje coś innego. Przy poprawnie dobranej długości:
- jesteś w stanie włożyć i wyjąć stopę ze strzemienia bez patrzenia, bez szarpania się nogą,
- pięta naturalnie opada lekko w dół, bez aktywnego „wciskania” jej w ziemię,
- w stępie możesz rozluźnić uda, a kolano nie „ucieka” pod przedni łęk ani nie wisi za bardzo z tyłu.
Dobrym testem jest również kłus anglezowany: jeśli przy wstawaniu masz wrażenie, że musisz się „odpychać” ze strzemion, są za długie. Gdy z kolei czujesz, że „wyskakujesz” z siodła przy minimalnym ruchu konia, zwykle są za krótkie.
Różne długości do różnych zadań
Nawet w rekreacji długość strzemion zmienia się w zależności od pracy:
- dłuższe – do spokojnej jazdy w stępie i kłusie, nauki dosiadu, jazdy bez siodła (gdy potem wracasz do siodła, często dodaje się 1 dziurkę),
- średnie – do typowego rekreacyjnego treningu z kłusem anglezowanym i lekkim półsiadem w galopie,
- krótsze – do intensywnego półsiadu, skoków, jazdy w terenie w równowadze nad siodłem.
Przy pierwszej jeździe używa się zwykle konfiguracji „uśrednionej” – takiej, która umożliwia zarówno usiąść w siodle, jak i wykonać prosty półsiad lub anglezowanie bez dramatycznego przestawiania puślisk.

Ustawienie stopy w strzemieniu – mała rzecz, ogromny wpływ
Gdzie dokładnie powinna leżeć stopa
Bazowy punkt to na szerokość 1–2 palców za najszerszą częścią stopy (tuż za stawami śródstopno-paliczkowymi). W praktyce:
- palce wystają wyraźnie przed strzemię,
- środek ciężaru stopy jest mniej więcej nad środkiem stopki strzemienia,
- pięta może opaść w dół, ale nie jest „wygięta” do granicy możliwości.
Taka pozycja:
- pozwala szybko wyciągnąć stopę w sytuacji awaryjnej,
- daje dobry dostęp do łydki (golenia) jako pomocy jeździeckiej,
- zostawia staw skokowy (kostkę) w środku zakresu ruchu – może amortyzować w górę i w dół.
Dlaczego „włóż stopę głębiej, będzie stabilniej” to zły pomysł
Głębokie wsunięcie stopy – aż po śródstopie lub wręcz podbicie – wydaje się na początku kuszące, bo:
- mniej grozi wypadnięciem strzemienia,
- czujesz „twardą półkę” pod większą powierzchnią buta.
Ale mechanicznie:
- blokujesz staw skokowy – amortyzacja zanika, a każda nierówność ruchu konia idzie w kolano i biodro,
- zwiększasz ryzyko zakleszczenia stopy przy potknięciu lub upadku,
- łydka „wypycha się” do tyłu, co zaburza linię ramię–biodro–pięta.
Instruktorzy często proszą początkujących o „wyjęcie stopy o pół cm” – to nie kosmetyka, tylko korekta kluczowa dla bezpieczeństwa i pracy stawów.
Ustawienie palców: na wprost czy lekko na zewnątrz?
W idealnym świecie stopa celuje minimalnie na zewnątrz, a kolano i biodro pozostają rozluźnione. Dla większości dorosłych początkujących:
- palce delikatnie odchylone na zewnątrz pomagają ułożyć łydkę przy boku konia,
- zbyt mocne skręcenie palców na zewnątrz powoduje rotację całej nogi i „klejenie” kolanem do siodła,
- ustawienie palców sztywno na wprost często blokuje staw biodrowy i utrudnia przyleganie łydki.
Najprostsza wskazówka: palce „patrzą” tam, gdzie kolana. Jeśli palce idą dużo szerzej niż kolana, noga jest skręcona w dół; jeśli wężej – skręcona w górę. Oba warianty ograniczają precyzję sygnałów łydką.
Pięta w dół – komenda, którą łatwo źle zrozumieć
„Pięta w dół” nie powinna oznaczać:
- wyprostowania nogi w kolanie na siłę,
- wciskania strzemienia pod ciężarem całej nogi,
- ciągnięcia palców do góry jak przy napinaniu mięśnia łydki na siłowni.
Prawidłowo:
- kolano pozostaje miękko ugięte,
- kostka jest sprężysta, jak wahacz,
- pięta „opada” głównie dzięki rozluźnieniu mięśnia łydki i uda, nie dzięki siłowemu dociskaniu.
Dobre wyobrażenie: waga ciała płynie przez udo i łydkę do pięty, a nie: „wciskam piętę w dół jak pedał hamulca”. Gdy wymusisz zbyt mocno piętę, zablokujesz amortyzację i zaczniesz podskakiwać w siodle.
Wsiadanie, zsiadanie i pierwsze minuty w siodle
Jak długość strzemion wpływa na samo wsiadanie
Przy wsiadaniu z ziemi (bez schodka):
- zbyt krótkie strzemiona wymuszą mocne zgięcie kolana – trudno „zawiesić” stopę, strzemię ucieka, łatwo szarpnąć konia za pysk lub przekręcić siodło,
- zbyt długie strzemiona będą za nisko – trzeba wysoko podnieść nogę, a stopa ma tendencję do ślizgania się po ramie.
Ustawienie minimalnie krótsze niż docelowe ułatwia pierwsze włożenie stopy przy wsiadaniu, ale większość instruktorów woli od razu ustawić długość roboczą, a do wsiadania użyć schodka lub podestu. To mniej obciąża grzbiet konia i minimalizuje ryzyko obrotu siodła.
Bezpieczny „protokół” wsiadania z punktu widzenia strzemion
Przy pierwszej jeździe dobrze przyjąć prostą procedurę:
- Koń stoi równolegle do ogrodzenia lub schodka, zablokowany do przodu przez osobę prowadzącą.
- Instruktor sprawdza:
- czy puśliska są równo ustawione na obie strony,
- czy strzemiona nie są skręcone (stopka powinna leżeć płasko),
- czy szerokość strzemienia pasuje do buta.
- Wkładasz lewą stopę tylko do „naturalnej” głębokości (tak jak opisane wcześniej) – bez „dopychania” jej dalej dla bezpieczeństwa.
- Przy odbiciu od ziemi myślisz o uniesieniu się w górę nad strzemieniem, nie o pociągnięciu go w dół.
- Po przerzuceniu prawej nogi nad siodło od razu szukasz prawego strzemienia, żeby nie siadać „bez podpory” i nie kołysać się gwałtownie z jednej strony na drugą.
Uwaga: początkujący często odruchowo „poprawiają” ułożenie lewej stopy po wsiadaniu, wpychając ją głębiej w strzemię. Warto świadomie zostawić ją płytko – tak, jak była przy wsiadaniu – i dopiero drobno skorygować po ustawieniu drugiej nogi.
Pierwsze kroki w stępie – kiedy widać, czy długość jest trafiona
Już w pierwszych minutach spokojnego stępa można wyłapać większość błędów:
- jeśli co chwilę gubisz strzemiona, prawdopodobnie:
- za mocno „ściągasz” palce w górę,
- strzemiona są o 1–2 dziurki za długie.
- jeśli masz wrażenie, że kolana siedzą pod brodą, a uda mocno się napinają, długość jest raczej za krótka,
Co jeśli strzemiona „nie pasują” od razu po ruszeniu
Kilka sygnałów pojawia się dopiero, gdy koń zrobi kilka okrążeń:
- łydka zaczyna się „wspinać” do góry po tybince – zwykle oznacza to zbyt krótkie puśliska albo próbę kompensowania niestabilnego dosiadu siłowym wciskaniem pięty,
- czujesz, że cały czas „wisisz” w strzemionach, a kość kulszowa (siedzenie) ledwo dotyka siodła – strzemiona są za krótkie lub zbyt mocno się na nich opierasz,
- łydka „ucieka” za popręg (do tyłu) przy każdym drobnym wstrząsie – często połączenie zbyt długich strzemion z brakiem stabilizacji w biodrach,
- staw skokowy zaczyna piec lub sztywnieć po kilku minutach – pozycja stopy w strzemieniu jest nienaturalna (za głęboko albo zbyt mocno „wykręcone” palce).
Jeśli któryś z tych objawów pojawi się szybko, lepiej zatrzymać konia i poprosić instruktora o korektę o 1 dziurkę, niż przez całą jazdę utrwalać kompensacje ciała. Różnica jednej dziurki zwykle zmienia odczucia radykalnie.
Adaptacja ciała – dlaczego nie każda „dyskomfortowa” pozycja jest błędna
Organizm osoby niewyćwiczonej w siodle reaguje na nową pozycję mięśniowym oporem. To normalne, że przy pierwszych jazdach:
- wewnętrzna część ud i mięśnie przywodziciele sygnalizują mocną pracę,
- mięśnie brzucha i odcinek lędźwiowy muszą „nauczyć się” stabilizować tułów niezależnie od nóg,
- kostka i łydka adaptują się do pracy sprężystej, a nie siłowego napinania.
Różnica między zdrową adaptacją a złym ustawieniem strzemion jest w charakterze odczuć. Adaptacja to:
- równomierne, symetryczne zmęczenie po zakończeniu jazdy,
- uczucie „przepracowanych” mięśni, ale bez ostrego bólu w jednym konkretnym stawie,
- stopniowe zmniejszanie się dyskomfortu z jazdy na jazdę przy tym samym ustawieniu.
Złe ustawienie strzemion:
- powoduje punktowy ból (np. w jednym kolanie, jednej kostce),
- nasila dolegliwości w trakcie jazdy, zamiast je „rozgrzewać”,
- często łączy się z widocznym skrzywieniem sylwetki (jedno ramię wyżej, biodra skręcone).
Tip: po pierwszych jazdach możesz „przeskanować” ciało wieczorem. Jeśli zawsze boli to samo kolano albo zawsze „ciągnie” ten sam staw skokowy, temat ustawienia strzemion i puślisk wraca na stół.
Rola instruktora w korekcie ustawienia strzemion
Instruktor nie tylko „mówi, którą dziurkę dodać”, ale też:
- obserwuje linię ucho–bark–biodro–pięta w ruchu, a nie tylko przy staniu w miejscu,
- wyłapuje asymetrie – np. jedno kolano wyżej, jedna stopa mocniej obrócona na zewnątrz,
- łączy Twoje sygnały („boli mnie X”) z tym, co widzi w dosiadzie.
Dobrym nawykiem jest krótkie, techniczne podsumowanie z instruktorem po zejściu z konia:
- „Po 10 minutach prawa kostka zaczęła sztywnieć.”
- „W kłusie mam wrażenie, że lewa noga mi się skraca.”
- „W galopie bardziej czuję prawe strzemię niż lewe.”
Takie informacje są dla instruktora sygnałem, czy w kolejnej jeździe lekko skorygować długość jednej strony, czy raczej popracować nad ustawieniem bioder, a strzemiona zostawić w spokoju.
Specyfika pierwszego kłusa i galopu przy niepewnych strzemionach
Gdy pojawia się pierwszy kłus anglezowany, drobne błędy ustawienia strzemion natychmiast się ujawniają:
- jeśli nie możesz znaleźć rytmu wstawania i siadu, a nogi pracują „na własny rachunek” – często strzemiona są odrobinę za długie, przez co tracisz kontakt ze stopką przy wstawaniu,
- jeżeli każdy ruch w górę powoduje odrywanie kolan od siodła – ustawienie jest zwykle zbyt krótkie lub zbyt mocno „pchasz” się ze strzemion zamiast używać ruchu konia,
- gdy masz wrażenie, że przy każdej zmianie nogi w galopie stopa „przelatuje” przez strzemię – pozycja stopy jest za płytka lub strzemiona bujają się na zbyt luźnych puśliskach.
Przy pierwszych próbach galopu instruktorzy często skracają strzemiona o 1 dziurkę względem typowego ustawienia do stępa i kłusa w siodle. Chodzi o to, by:
- łatwiej znaleźć półsiad (lekko oderwać się od siodła),
- zmniejszyć zakres pracy stawu kolanowego i skokowego,
- dać bardziej „kompaktową” pozycję ciała nad środkiem ciężkości konia.
Dla początkującego różnica tej jednej dziurki bywa odczuwalna jak zmiana „trybu jazdy” – nagle łatwiej utrzymać równowagę przy większej prędkości.
Wpływ rodzaju siodła na odczuwanie długości strzemion
Ta sama liczba dziurek na puśliskach nie przełoży się identycznie w każdym siodle. Różne typy mają inny:
- punkt zawieszenia puślisk (mocniej do przodu lub do tyłu),
- głębokość siedziska,
- kształt i długość tybinki (panelu bocznego).
Przykład z praktyki: w klasycznym siodle skokowym przy tej samej długości puślisk noga „idzie” naturalnie trochę bardziej do przodu, a w głębokim siodle ujeżdżeniowym – bardziej pod ciało. Efekt:
- długość idealna w jednym siodle może być o 1–2 dziurki za długa lub za krótka w innym,
- czasem trzeba po prostu poświęcić pierwsze 3–5 minut nowej jazdy na małe korekty.
Tip: jeśli zmieniasz konie i siodła w jednej stajni, zapisuj sobie w notatkach:
„Na kucyku X – 9 dziurek, na dużym koniu Y – 7 dziurek, w siodle ujeżdżeniowym – +1 dziurka względem skokowego”. To przyspiesza kolejne ustawienia i zmniejsza margines „błądzenia”.
Symetria puślisk – drobny detal, duży efekt
Puśliska z czasem się rozciągają, często nierówno. Skutkiem może być:
- jedna noga realnie krótsza, mimo że masz tę samą liczbę dziurek po obu stronach,
- trwałe utrwalanie asymetrii – np. ciągłe obciążanie jednej strony siodła.
Prosty test:
- ściągnij siodło z konia i połóż na stabilnym stojaku,
- opuść oba strzemiona maksymalnie w dół,
- porównaj, czy dolne krawędzie strzemion są na tej samej wysokości.
Jeśli nie są, różnice można:
- korygować liczbą dziurek (np. lewa +1 dziurka względem prawej),
- docelowo – wymienić puśliska, gdy różnica jest już duża i uciążliwa.
Rozjechana symetria puślisk szczególnie utrudnia naukę początkującym, bo ciało nie ma jeszcze własnych „czujników” pionu i łatwo przyjmuje krzywą pozycję jako normalną.
Strzemiona a bezpieczeństwo przy zsiadaniu
Przy zsiadaniu konfiguracja strzemion ma równie duże znaczenie jak przy wsiadaniu:
- zbyt głęboko wsunięta stopa zwiększa ryzyko zaczepienia buta przy zsuwaniu się z siodła,
- zbyt krótkie strzemiona powodują, że kolano zostaje zablokowane i trudno płynnie wyprostować nogę w momencie zeskoku,
- przy zbyt długich strzemionach łatwo „zawisnąć” na jednej nodze, gdy druga już jest na ziemi.
Bezpieczna sekwencja przy zsiadaniu:
- W stój od razu wyjmujesz obie stopy ze strzemion – dopiero potem zaczynasz schodzić.
- Przerzucasz prawą nogę za zadem, trzymając się równocześnie za przedni łęk lub za grzywę (nie za wodze).
- Wsuwasz się w dół możliwie pionowo przy boku konia, nie odpychając się mocno i nie skacząc daleko.
Uwaga: jeżeli odruchowo chcesz zeskakiwać „atletycznie” z dużą siłą odbicia, a strzemiona masz krótkie (np. po ćwiczeniach półsiadu), ryzykujesz nadmierne obciążenie stawów kolanowych i skokowych przy lądowaniu. Początkujący wygrywają na spokojnym, kontrolowanym zsuwaniu się przy boku konia.
Jak strzemiona „uczą” równowagi – świadome odstawianie
Od czasu do czasu instruktor może poprosić o jazdę bez strzemion – w stępie, a później w kłusie. Celem nie jest „dokopać” nogom, tylko:
- pokazać, ile równowagi faktycznie pochodzi z dosodu (z siedziska), a ile z „podpórek” na stopach,
- nauczyć miednicę niezależnego podążania za ruchem grzbietu konia,
- uświadomić, gdzie ląduje środek ciężkości, gdy zabraknie podpory pod stopą.
Kluczowy jest jednak sposób przejścia:
- strzemiona lepiej odstawić na przedni łęk lub skrzyżować na szyi konia niż zostawić wiszące – mniej biją o bok zwierzęcia,
- po kilku minutach jazdy bez strzemion dobrze wrócić do nich, ustawiając stopę od razu poprawnie, a nie „jak popadnie”,
- kontrast w odczuciach pomaga zrozumieć, że strzemię jest tylko przedłużeniem linii ciężaru, a nie „półką”, na której się stoi.
Tip: jeśli po krótkim epizodzie jazdy bez strzemion czujesz, że po ponownym ich włożeniu naturalnie mniej się na nich opierasz, to znaczy, że ćwiczenie zadziałało dokładnie tak, jak powinno.
Wpływ obuwia na pracę stopy w strzemieniu
Na pierwszych jazdach często używa się różnych butów „z szafy”, ale z technicznego punktu widzenia:
- podeszwa powinna być umiarkowanie sztywna – zbyt miękka sklejka sprawia, że stopa owija się wokół stopki strzemienia i blokuje staw skokowy,
- lekki obcas (1–3 cm) pomaga utrzymać stopę w odpowiednim miejscu i zmniejsza ryzyko jej zbyt głębokiego wsunięcia,
- szerokość buta musi pasować do strzemienia – po bokach powinien być wyczuwalny luz, ale nie na tyle, by stopa „pływała”.
Zbyt masywne obuwie (np. gruby, wysoki trekking bez obcasa) może:
- utrudnić szybkie wyjęcie stopy,
- „zaklinować” się przy głębszym wsunięciu,
- wymusić nienaturalne ustawienie palców z powodu ograniczonej ruchomości cholewki.
Dlatego w wielu stajniach znajdziesz proste, lekkie buty do jazdy (sztyblety) z gładką podeszwą – mniej spektakularne niż górskie treki, ale zdecydowanie lepiej współpracujące ze strzemieniami.
Strzemiona na lonży – pierwszy kontakt bez nadmiaru zadań
Pierwsze lekcje często odbywają się na lonży (koń idzie po okręgu na długiej lince, sterowany przez instruktora). Z punktu widzenia nauki strzemion to idealne środowisko:
- nie musisz jednocześnie prowadzić konia i pilnować rąk na wodzach,
- możesz skupić całą uwagę na odczuwaniu pracy stawu skokowego, ułożeniu stopy i obciążeniu obu strzemion,
- instruktor z zewnątrz widzi, czy przyspieszenia/zwolnienia konia od razu „wybijają” Cię ze strzemion.
Typowe zadania na lonży obejmują:
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak ustawić prawidłową długość strzemion na pierwszej jeździe?
Na ziemi instruktor zwykle robi „przymiarkę”: kładziesz dłoń na puślisku przy zamku, wyciągasz rękę w dół – strzemię powinno sięgać mniej więcej do kostki. To punkt startowy, nie ostateczne ustawienie.
W siodle sprawdzasz to precyzyjniej: kolano jest lekko ugięte, pięta może swobodnie „opaść” niżej niż palce, ale bez wyciągania nogi w dół na siłę. Jeśli musisz szukać strzemienia palcami – jest za długie. Jeśli kolano masz pod brodą, a pośladki odrywają się przy każdym ruchu – jest za krótkie. Zmiana o jedną dziurkę potrafi zrobić ogromną różnicę.
Co się dzieje, gdy strzemiona są za długie lub za krótkie?
Przy zbyt długich strzemionach zaczynasz „polować” na nie palcami, odrywasz uda od siodła i siadasz na kości krzyżowej (tzw. „fota na kanapie”). Miednica ucieka do tyłu, ciało sztywnieje i zamiast czuć ruch konia, czujesz tylko, że się ślizgasz.
Przy zbyt krótkich kolana wędrują wysoko, stajesz w strzemionach jak na stopniach i odrywasz pośladki od siodła. Tułów pochyla się za bardzo do przodu, środek ciężkości przesuwa się i wystarczy mocniejsze szarpnięcie konia, żeby stracić równowagę. W obu przypadkach mózg przełącza się w tryb „bronienia się przed upadkiem”, a nauka dosiadu praktycznie stoi w miejscu.
Czy na pierwszej jeździe mogę prosić instruktora o skrócenie lub wydłużenie strzemion?
Tak, i to jest normalne. Długość ustawiona przy wsiadaniu jest tylko wstępną propozycją. Gdy zaczynasz kłus anglezowany albo zwyczajnie czujesz, że noga nie leży stabilnie, mówisz wprost: „Czy możemy skrócić/wydłużyć o jedną dziurkę? Czuję, że tracę oparcie / mam kolano za wysoko”.
Uwaga: początkujący często męczą się całą lekcję w złej długości, bo „głupio im przeszkadzać”. To prosta droga do złych nawyków i bólu kolan czy pleców. Korekta w trakcie jazdy to standard, nie fanaberia.
Jak głęboko wkładać stopę w strzemię, żeby było bezpiecznie?
Podstawowa zasada: strzemię ma leżeć mniej więcej na najszerszej części stopy (na poduszce za palcami). Pięta lekko niżej, palce lekko do góry. But nie może „wchodzić” w strzemię tak głęboko, że rama dotyka podbicia stopy.
Jeśli stopa wpadnie zbyt głęboko, przy ewentualnym upadku może się zakleszczyć – wtedy ciągnie cię koń za nogę. Z drugiej strony zbyt płytko wsunięta stopa będzie cały czas „uciekać” i odruchowo zaczniesz ją dopychać, napinając łydkę jak przy wspinaniu się po drabinie. Stabilne, ale płytkie ułożenie to kompromis między bezpieczeństwem a komfortem.
Co zrobić, gdy podczas jazdy wypadnie mi noga ze strzemienia?
Najważniejsze: nie panikować i nie zaczynać szarpać wodzami, żeby „zatrzymać się za wszelką cenę”. W stępie spokojnie jedziesz dalej, stabilizujesz dosiad i dopiero wtedy szukasz strzemienia stopą, nie patrząc w dół. W kłusie instruktor zwykle każe przejść do stępa, a dopiero potem odnaleźć strzemię.
Tip: jeśli noga często wyskakuje, to zwykle sygnał, że strzemiona są za długie albo próbujesz „stać” na palcach zamiast oprzeć całą przednią część stopy. Powiedz o tym instruktorowi – korekta o jedną dziurkę + przypomnienie o rozluźnionym, elastycznym stawie skokowym zwykle rozwiązuje problem.
Czy strzemiona utrzymują jeźdźca w siodle, czy ważniejszy jest dosiad?
Główne „kotwice” to dosiad (miednica, uda) i wyczucie równowagi, nie strzemiona. Strzemiona są wsparciem i narzędziem do amortyzacji oraz precyzyjnego działania łydką, a nie „podłogą”, na której stoisz całym ciężarem.
Jeśli próbujesz trzymać się na strzemionach, napinasz kolana i kostki, odrywasz uda od siodła i łapiesz równowagę rękami. W efekcie każdy ruch konia idzie prosto w kręgosłup. Paradoksalnie osoby, które od początku uczą się poczuć dosiad (często też robią kilka ćwiczeń w stępie bez strzemion), szybciej zaczynają jeździć stabilnie i bez „latania” w siodle.
Jakie strzemiona są najbezpieczniejsze dla początkujących?
W rekreacji najczęściej spotkasz trzy typy: klasyczne stalowe, „bezpieczne” z gumą po boku oraz kompozytowe. Dla zupełnie początkujących rozsądną opcją są modele z elementem bezpieczeństwa (np. guma po boku), który przy mocnym szarpnięciu może się wypiąć i uwolnić stopę.
Niezależnie od typu ważne są dwie rzeczy: odpowiednia szerokość (rama nie może ściskać buta) oraz dobra, antypoślizgowa stopka. Jeśli masz grube buty i strzemię jest wyraźnie za wąskie, zgłoś to instruktorowi – to realny czynnik ryzyka, nie detal estetyczny.




Bardzo interesujący artykuł! Dowiedziałem się z niego wielu ciekawostek na temat strzemion i ich roli podczas pierwszej jazdy konnej. Bardzo pomocne było wyjaśnienie, dlaczego długość strzemion ma znaczenie i jak wpływa na komfort jazdy. Jednakże brakuje mi bardziej szczegółowych informacji na temat różnych rodzajów strzemion oraz ich odpowiedniego doboru do konkretnego jeźdźca. Byłoby to przydatne dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z jeździectwem i chcą się dowiedzieć więcej na ten temat. Mimo to, artykuł zdecydowanie zasługuje na pochwałę za klarowne wyjaśnienie zagadnienia i przybliżenie tematu osobom początkującym.
Komentarze dodają wyłącznie zalogowani czytelnicy.